IMG_3080 (1)

Codziennie. Na każdej wycieczce, między wycieczkami, w miesiącach bez wycieczek, słyszę od mnóstwa napotkanych osób zdanie: „Wow, ty to masz super pracę, strasznie ci zazdroszczę, też chciałbym/chciałabym żyć tak jak ty”. Zawsze odpowiadam, że to nic trudnego, wystarczy chcieć zmienić swoje życie i mieć odwagę by w ramach miliona wyrzeczeń spełnić swoje marzenie o tym, by podróżować i być w stanie z tego żyć. Zanim jednak rzucisz wszystko i pobiegniesz na kurs pilota, zaczekaj i zastanów się, czy to jest coś, czego naprawdę chcesz. Opowiem Ci o wszystkich trudnych i słabych stronach tej pracy marzeń.

Początki są trudne

Taaa. Początki są najgorsze, jak w każdej pracy. Żeby zostać pilotem wysłałam jakieś milion CV do wszystkich biur podróży w Warszawie. Oczywiście, można iść do jakiegoś turystycznego giganta na kurs, ale i tak nie masz pewności, że zostaniesz zatrudniony. Mało kto chce wysłać niedoświadczonego pilota na drugi koniec Europy z 60 osobami na pokładzie autokaru. Wcale się nie dziwię.

Chłopak dwa razy w miesiącu, rodzina dwa razy w roku

Nie ma Cię w domu przez jakieś 6 miesięcy w roku. Jeśli jesteś dobry w tym co robisz, to nawet więcej. Obliczyłam, że w zeszłym roku przez 8 miesięcy, byłam w domu łącznie jakieś 50 dni. Wyobraź sobie, jak zniesie to Twój partner, czy partnerka. Mało kto wytrzyma to, że nigdy Cię nie ma, a jak jesteś, to odsypiasz albo robisz pranie. Jeśli masz odrobinę szczęścia i znajdziesz wyrozumiałego chłopaka czy dziewczynę, albo partnera pilota, który, jak nikt, zrozumie Twoją pracę. Gorzej z rodziną, którą widzisz bardzo rzadko, szczególnie gdy mieszka w innym mieście. No i moje małe marzenie – posiadanie psa – jest zupełnie nierealne przy takim trybie życia.

Nie ma mowy o wakacjach czy długich weekendach ze znajomymi

Pracujesz wtedy kiedy inni się bawią, a odpoczywasz wtedy kiedy inni pracują. Mi to w sumie nie przeszkadza, ale znajomym bardzo, gdy w lutym, kiedy wszyscy wracają po ośmiu godzinach pracy i siedzą pod kocami pijąc czwartą herbatę, ja siedzę w ciepłym kraju i wkurzam ich zdjęciami na Facebooku. Szkoda tylko, że na długie weekendy nie mogę z nimi wyjechać pod namiot w Bieszczady. Niezmiernie nad tym ubolewam.

Powtarzalność

Gdy dziesiąty raz w roku jadę do Sztokholmu i opowiadam o Noblu, mam czasem ochotę odgryźć sobie głowę i położyć obok. Nie jest tak kolorowo, że jeździsz tylko do nowych, egzotycznych krajów. Gdy wyspecjalizujesz się już w jakimś kierunku, często się go trzymasz przez jakiś czas, bo tak jest łatwiej. Ogarnięcie nowej destynacji zajmuje mnóstwo czasu, a pierwszy wyjazd w nieznane to dużo stresu, którego i tak w pracy nigdy nie brakuje.

Praca z ludźmi, nie #zawsze jest #spoko

Jak wszędzie, ludzie bywają różni – kwadratowi i podłużni. Nie inaczej jest w pracy pilota, gdzie spędzasz z nimi 24 godziny na dobę. Trzeba olbrzymich pokładów cierpliwości, by z uśmiechem, pomimo zmęczenia, odpowiadać na przeróżne pytania i zaspokajać, czasem najbardziej zaskakujące potrzeby. No i nie każdy jest miły i przyjacielski, czasem masz ochotę wstać i wyjść, a musisz siedzieć i słuchać. Taki pilota los.

Dlaczego mimo tych wszystkich wad dalej to robię? Bo ta praca jest jak narkotyk. Silnie uzależnia, daje kopa i mnóstwo pozytywnej energii. Wszyscy piloci, których znam przyznają, że nie mogliby robić niczego innego. Podróże, poznawanie nowych ludzi i niesamowita satysfakcja, którą daje ci każda zadowolona z wyjazdu grupa, to coś dla czego warto zrezygnować z kilku życiowych udogodnień.

 

0
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Jedzie.my
Do zobaczenia na wyjeździe...