Eurotrip _ Barski-0822

To już nasza tradycja. Razem z siostrą raz w roku jedziemy na babską wycieczkę w jedno wybrane miejsce. Była już m.in. Hiszpania i cudowna Almeria, była Ukraina i Kijów, który zrobił na nas ogromne wrażenie, a w tym roku nasz wybór padł na Francję. Bo w końcu Paryż jest miastem, który każdy chociaż raz w życiu musi zobaczyć

Przygotowując się do wyjazdu i ustalając nasz plan zwiedzania, praktycznie wszędzie były wymienione te same atrakcje. Przede wszystkim wieża Eiffla i niesamowity widok z jej szczytu. Zobaczyłyśmy też gotycką perełkę, czyli Katedrę Notre Dame, Łuk Triumfalny, czy historyczne wzgórze Montmartre. Praktycznie cały jeden dzień poświęciłyśmy na Luwr. Można zatem powiedzieć, że udało nam się zaliczyć większość przewodnikowych pozycji “must see”. Jednak żadne z wymienionych atrakcji nie było tym, co zrobiło na nas największe wrażenie. Bo jak się okazało, Paryż można zwiedzić również z zupełnie innej strony. Dosłownie i w przenośni…

Mimo że Paryskie Katakumby, bo to właśnie o nich mowa, nie są tak często opisywane w przewodnikach, jak choćby Luwr, czy Katedra Notre Dame to nie miałyśmy problemu, bytrafić do celu. Przejechałyśmy zaledwie kilka stacji metra od wieży Eiffla, wysiadłyśmy na przystanku Denfert-Rochereau i od razu zobaczyłyśmy niepozorny budynek, przed którym ustawiona była długa kolejka. I wtedy wiedziałyśmy, że jesteśmy na miejscu.

Czym są katakumby? To około 2 kilometrowa trasa, która w większości pokryta jest ludzkimi kośćmi i szczątkami. Już na wejściu odwiedzających wita napis: “Zatrzymaj się, oto królestwo śmierci”. Brzmi dziwnie i przerażająco? Zapewniam, że wizyta w tym miejscu właśnie taka jest! Wrażenie robi fakt, że nie jest to atrakcja zrobiona stricte po to, by ściągnąć turystów i zarobić na ich strachu (chociaż z jednej strony pewnie to też). Nie jest to żaden dom strachów, lecz miejsce, gdzie mieszczą się prawdziwe szczątki milionów paryżan. A będąc tutaj, możemy poznać ciekawą i nieco zapomnianą historię Paryża, którą trzeba usłyszeć, by zrozumieć to miejsce.

Współczesna stolica Francji znajduje się na formacjach gipsowych i wapiennych. Już starożytni Rzymianie zaczęli wydobywać kamień do budowy m.in. teatrów czy łaźni. Po przekształceniu się rzymskiej Lutecji w Paryż kopano jeszcze głębiej, a z wydobywanego budulca powstawały m.in Notre Dame i Luwr. W ten sposób kamieniołomy zamieniały się w podziemne tunele, które po wyeksploatowaniu zasypywano i opuszczano.

Na przełomie XVIII i XIX wieku miasto zaczęło cierpieć z powodu przeludnienia. Szukając rozwiązania problemu, władze postanowiły przenieść szczątki zmarłych z cmentarzy do tuneli starych kamieniołomów. W ten sposób część kamieniołomów zamieniła się właśnie w Paryskie Katakumby.

Zaciekawione tą historią postanowiłyśmy zobaczyć je na własne oczy. W tym dniu udało nam się ominąć długie kolejki przy tych najbardziej popularnych atrakcjach, natomiast tutaj czekałyśmy na wejście ponad 2 godziny, ale z czystym sumienie mogę powiedzieć: było warto!

Po dotarciu do wejścia i zakupie biletów zostałyśmy pokierowane na strome schody prowadzące na około 20 metrów pod ziemię. Schodząc w dół, zaczynałyśmy czuć chłód i narastający niepokój. Idąc dość wąskim korytarzem, nie do końca wiedziałyśmy czego, możemy się spodziewać. Na początku znalazłyśmy się w części, która poświęcona jest historii katakumb wraz z makietami i rzeźbami. Zaraz później byłyśmy już w głównym miejscu, z “atrakcjami właściwymi”, jeżeli można to tak nazwać. Naszym oczom ukazały się bowiem ludzkie kości. Setki, tysiące, miliony ludzkich szczątków…

Korytarze były praktycznie w całości wyłożone czaszkami i kośćmi. Trasa, która udostępniona jest dla zwiedzających ma około 2 kilometry. Możemy zobaczyć tam zarówno całe fasady z kości, ułożone chaotycznie, jak i równo poukładane czaszki tworzące krzyż, serce, czy inne geometryczne wzory. Wrażenie robią ogromne słupy, kolumny, które również w całości pokryte są kośćmi. Trasa, która jest udostępniona dla turystów to tylko niewielka część korytarzy. Nie ma potwierdzonych danych mówiących jak, długie są całe katakumby, jednak mówi się, że liczą one ponad 300 km! A część z nich nie istnieje nawet na mapach. W czasie zwiedzania widziałyśmy część tuneli, które dla bezpieczeństwa turystów nie są dostępne do zwiedzania. Biorąc pod uwagę ogromną liczbę kości znajdującą się na tych 2 kilometrach, wierzę, że dane które, mówią o 6 milionach pochowanych tutaj ludzi, nie są wcale przesadzą.

Zastanawiałyśmy się, co przyciąga turystów w tak nieprzyjemne miejsce. Wydaje nam się, że chodząc tymi korytarzami, człowiek mimowolnie zaczyna myśleć o przemijaniu, o tych ludziach, ich życiu. Każdy z nich miał przecież rodzinę, przyjaciół, pracę, snuli plany na przyszłość, mieli swoje marzenia. Może motywuje to do zmiany albo docenienia swojego życia?

To, co mogę powiedzieć na pewno to fakt, że wychodząc z katakumb, doczesne troski schodzą jakby na drugi plan. Gdy jesteś tam na dole, wydaje Ci się, że świat na chwilę się zatrzymał. Wychodząc natomiast, widzisz pędzące samochody i pieszych, którzy wydają się ciągle za czymś gonić. A Ty? Uświadamiasz sobie, że do szczęścia nie trzeba tak wiele 🙂 Aha! Już po powrocie do Polski przypadkiem dowiedziałyśmy się, że właśnie w Paryskich Katakumbach w 2014 roku nakręcony został horror pt. “As Above, as Below” (“Jako w piekle, tak i na ziemi”). Może nie jest to wybitna kinematografia, jednak po wizycie tam, myślę, że film zyskuje w oczach widza. Zatem polecam właśnie w tej kolejności- najpierw wycieczka po katakumbach, potem seans filmowy!

 

– Monika, product manager Student Travel, zajawkowa podróżniczka

0
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Jedzie.my
Do zobaczenia na wyjeździe...