2018 _ Kokkino_Barski-8306

Dylematów na dzień przed wyjazdem jest całe mnóstwo:

– skoro jest tam ponad 30 stopni to po co nam bluza? Co jeśli będzie padać albo nadejdzie chłodniejszy wieczór? Ok, cienka bluza spokojnie wystarczy na tygodniowy wyjazd.

– brać ręcznik? Plażowy oczywiście, ale w hotelu powinien jakis być.  I co mamy się wycierać po tysiącach turystów? O nie! Zawsze biorę swój.

– suszarka do włosów? Na miejscu niby jest, tylko że pewnie będę suszyć się nią godzinę. Wezmę swoją, 5 minut i ready.

– żelazko? Pożyczać na recepcji? A co jeśli 10 osób na raz wpadnie na ten sam pomysł? Wezmę swoje – przezorny zawsze ubezpieczony.

– czy 10 koszulek na 7 dni wystarczy? Przecież mam tendencję do głupiego oblewania się zupą czy sosem… może jednak liczyć 2 t-shirty na dzień? Najwyżej dokupię jakiś jednorazowy, regionalny na miejscu… tylko zaraz, zaraz na targu raczej nie zapłacę kartą, a tam nie ma euro, wymieniać na lokalną walutę? I tym sposobem dochodzimy do sedna: zabrać ze sobą na wyjazd kartę czy gotówkę? Jeśli gotówkę to euro czy walutę lokalną?

Dzisiaj postaramy się jednoznacznie odpowiedzieć, która opcja jest najlepsza na wakacje.

Zacznijmy od podstaw, czyli płacenia papierkami i miedziakami. W obecnych czasach możemy nawet w niewielkiej miejscowości wymienić nasze polskie złotówki na obcą walutę, dlatego, jeśli macie możliwość wymiany pod ręką PLN na walutę obowiązującą w wybranym przez was kierunku wakacji – śmiało, bierzcie ze sobą lokalne pieniądze. Stratni nie będziecie, na miejscu w 99% przypadków kursy są podobne do obecnych u nas w kraju, a z głowy będzie problem z lataniem po kantorach, zamiast korzystać z wakacji.

Z kolei, jeśli żaden kantor w okolicy nie ma interesującej was waluty, to wymieńcie na euro, za tą walutę niezależnie od miejscu naszych wakacji na pewno będzie można dostać lokalne pieniądze.

Plusy gotówki:

  • można płacić wszędzie – od wielkich centrów handlowych, przez restauracje, kluby nocne i małe sklepy, po lokalnych sprzedawców na targu lub przy ulicy,
  • nie tracimy za kurs wymiany, niezależnie od tego, po ile jest dziś dana waluta w Polsce, my mamy już przy sobie stałą gotówkę, która na miejscu jest tyle samo warta.

Minusy gotówki:

  • zawsze trzeba mieć ze sobą portfel, który można łatwo zgubić – co skutkuje stratą nie tylko wszystkich pieniędzy, ale również dokumentów,
  • musimy wyliczać lokalne pieniądze ręcznie, a co jeśli jest to Japonia, gdzie płaci się milionami jenów?
  • płacąc wszędzie gotówką, stajemy się mimowolnie celem lokalnych kieszonkowców,
  • problemy w nagłych przypadkach – jeśli coś jest droższe niż się spodziewaliśmy i nie mam przy sobie takiej kwoty, musimy udać się do bankomatu, przez co tracimy zarówno czas jak i pieniądze (prowizje za wypłaty za granicą).

Drugim i najbardziej popularnym sposobem płatności za granicą jest regularna karta kredytowa. Jeszcze kilkanaście lat temu nie można było sobie wyobrazić podróży za granicę bez gotówki. Głównie ze względów technicznych  – niemożliwość wypłaty PLN za granicą, brak dostępu do kantorów, płatności tylko gotówką… Problemów było mnóstwo, ale dziś wszystko jest już dostępne od ręki.

Plusy karty kredytowej za granicą:

  • nie ma konieczności noszenia ze sobą większej ilości gotówki,
  • w razie zgubienia/kradzieży możemy szybko zablokować kartę,
  • płatność błyskawiczna – nie różni się niczym do tej w kraju, przykładamy kartę/wpisujemy PIN i możemy zabrać zakupy.

Minusy karty:

  • prowizja za przewalutowanie: od 0 do 6% – w zależności od banku; warto zapytać w swoim oddziale, jaka prowizja będzie pobierana,
  • nie wszędzie da się zapłacić kartą – terminali na targach czy u lokalnych sprzedawców można ze świecą szukać.

O ile wszyscy zmierzamy do tego, żeby płacić już tylko kartą i gotówka odchodzi do lamusa, o tyle dzięki otwartym granicom i ułatwieniu podróży pojawiła się, specjalnie na takie wypady, dedykowana karta – walutowa. Obecnie jest to najkorzystniejsze rozwiązanie dla osób, które płacą w euro, dolarach lub angielskich funtach. Wszystko za sprawą braku prowizji za przewalutowanie. Jedziemy więc na wakacje do Madrytu, przed wyjazdem opłacamy złotówkami naszą kartę walutową (ze swojego regularnego konta internetowego można zrobić błyskawiczny przelew i skorzystać z korzystnych kursów kantoru banku online), dostajemy na tę kartę europejską walutę. I po kolacji w Hiszpanii wartej 50 euro płacimy dokładnie 50 euro. Żadnych dodatkowych kosztów związanych z kursem czy też prowizją banku.

Plusy karty walutowej:

  • wszystkie plusy karty kredytowej,
  • zero prowizji za wypłatę/opłatę/przewalutowanie.

Minusy karty walutowej:

  • podobnie jak w przypadku kredytowej – nie wszędzie jeszcze możemy zapłacić kartą,
  • trzeba poświęcić chwilę na wyrobienie karty i doładowanie jej przed wyjazdem.

Zbierając powyższe wady i zalety możemy spróbować  określić najlepszą formę przygotowania pieniędzy na wyjazd: jest to zdecydowanie karta walutowa – ale tylko jeśli kraj wakacji jest w zasięgu euro czy dolara, a my mamy właśnie kartę nastawioną na te wartości. W innych przypadkach (np. Chorwacja, Bułgaria, Turcja itp.) najlepszą opcją jest po prostu zwykła karta kredytowa, trzeba tylko sprawdzić wysokość prowizji w swoim banku. Na wakacjach nie robimy wielkich zakupów, dlatego nie odczujemy przewalutowania, płacąc po 5, 10 czy 20 euro.  Dodatkowo warto mieć przy sobie przygotowane na czarną godzinę drobne w lokalnej walucie.

Podsumowujemy krótko – na wakacje bierzemy kartę oraz wymieniamy 200 zł na lokalną walutę i problem płatności za granicą rozwiązany.

0
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2018 Jedzie.my
Do zobaczenia na wyjeździe...